Pan tu nie stał

Bije, bo kocha

Mówi się, że kiedy mężczyzna podniesie rękę na kobietę, ta powinna natychmiast odejść. Bez możliwości powrotu i dawania drugiej szansy, bo jak wiadomo – uderzył raz, uderzy ponownie. W rzeczywistości jest inaczej. Codziennie słyszy się o przypadkach uderzenia kobiet. Przez uderzenie, mam na myśli nie tylko jeden cios, ale całą ich serię, czego efektem wielokrotnie jest utrata przytomności i wylądowanie ofiary na oddziale OIOM. Mężczyzna, nawet jeśli zostanie pozwany i ukarany, po czasie wychodzi z aresztu i wraca do domu, gdzie kontynuuje swoją zbrodnię. Kobieta wybaczy wszystko, bo kocha, a przemoc i agresja są tylko rutyną życia, którą trzeba dumnie znosić ze śliwą pod okiem. Bo tak trzeba, bo tak ma wyglądać życie kobiety, chociaż pogląd na tę sprawę zmienił się drastycznie. Niestety, niektóre tak patologiczne pary żyją wyznając tę zaściankową zasadę, że kobieta musi wiedzieć gdzie jest jej miejsce. Nawet, jeśli wymaga to użycia siły. A co się stanie, jeśli przemoc zostanie użyta wobec kobiety w ciąży? I to zaawansowanej? Nie mówię o bandytach czy dresach szukających zaczepki. Mówię o ojcu nienarodzonego dziecka i partnerze kobiety. To po prostu tragedia!

 

Jeszcze niedawno, bo parę tygodni temu grzmiało o pobiciu kobiety przez syna ukraińskiego polityka, który uciekł za granicę. Miał nadzieję, że w ten sposób mu się upiecze, ale na szczęście – nie tędy droga. Teraz przyszła kolej na syna światowej sławy aktora. Nicolas Cage musiał dawać dobry przykład synowi, który nie pierwszy i na pewno nie ostatni raz pozwolił sobie na okładanie swojej ciężarnej żony pięściami. Ponoć takich przypadków było już parę, a Weston Cage nadal pozostaje bezkarny. Nicolas milczy i nie chce wypowiadać się na ten temat, chociaż tym razem wszystko potoczyło się tragicznie. Życie jego kobiety i dziecka jest zagrożone, ale widocznie Weston miał świadomość efektu, jaki poniesie użycie siły wobec swojej wybranki w tym szczególnym stanie. Jego partnerka Nikki Williams nie pozostała dłużna wobec przemocy Westona. Jego „czułości” oddała mu uderzając go butelką. I to pewnie zawarzyło nad dalszym rozwojem akcji…

 

I tak sobie myślę, jakim trzeba być człowiekiem (albo raczej zwierzęciem), aby uderzyć kobietę w ciąży? Ten facet nie naraża tylko siebie na areszt, ale życie dziecka, dla którego ma być przykładem. A kobieta? Nikki słynie z dość wybuchowego temperamentu, jednak to żaden powód do użycia siły. Niektóre z tych pań dotkniętych przemocą domową twierdzą, że siniak zniknie a rany się zagoją. Mówią też, że zdrada jest gorsza bo ból z nią związany nigdy nie przechodzi. Tylko co to jest za tłumaczenie? Kobieta, która pozwala na bicie siebie przez męża/partnera – nie ma jakiegokolwiek szacunku. I dla swojej osoby i dla dziecka, które wychowane w takiej patologii będzie powielało te chore wzorce.